18 gru 2014

Rozdział 6

-Przed chwilą nazwałeś mnie psem!-wybuchnęłam. Zaśmiał się.

-Jak Ci to tak uraziło to powiem ładną suczką-ten facet działam mi na nerwy! Ubrałam się i poprawiłam sobie włosy.

-Przyjadę tu jutro ze swoimi rzeczami-spojrzał się na mnie wzrokiem mordercy. Przeszły mnie ciarki.

-No niech Ci będzie-odwróciłam się, a On klepnął mnie w tyłek. Zostawiłam to bez komentarza. Zeszłam na dół, ubrałam swoje buty i wyszłam z jego domu. Zamówiłam taksówkę i powoli ruszyłam w stronę głównej drogi. Po 20 minut taksówka przyjechała, a ja do niej wsiadłam. Podałam taksówkarzowi adres mojego zamieszkania i wyciągnęłam telefon. Zadzwoniłam do Cawang'a. Odebrał po dwóch sygnałach. 

-Słuchaj, On zaproponował mi abym była Jego panienką do seksu i z Nim zamieszkała. Zdobądź mi te materiały na dziś będę u Ciebie później-powiedziałam bez owijania w bawełnę

-Szybka jesteś, nie spodziewałbym się tego po Stylesie, ale to lepiej dla Ciebie i materiał będą już na Ciebie czekać jak przyjedziesz. Do zobaczenia-rozłączyłam się. Schowałam telefon do kieszeni kurtki i przez resztę drogi wpatrywałam się w widoki za oknem. Kiedy taksówkarz zaparkował pod moim domem, dałam mu należną kwotę i wyszłam z taksówki. Weszłam na moją posesję, zamknęłam bramę, podeszłam do drzwi, wyciągnęłam z kieszeni kurtki klucze do domu i go otworzyłam. Weszłam do środka i zamknęłam drzwi. Ściągnęłam buty i zostawiłam klucze na szafce obok. Poszłam do góry, weszłam do mojej sypialni, z szafy wyciągnęłam czarną walizkę, poszłam z nią do garderoby. Wrzucałam do Niej wszystkie rzeczy po kolei jak leci. Kiedy była już prawie pełna wrzuciłam jeszcze do niej bieliznę, z ledwością to wszystko upchałam, żeby zamknąć walizkę. To nie były wszystkie moje ciuchy, ale na tę chwilę nie potrzebowałam więcej. Poszłam do łazienki i wzięłam swoją kosmetyczkę, którą wrzuciłam do mojej skórzanej torebki, wzięłam jeszcze parę najpotrzebniejszych rzeczy, które schowałam do torebki. Kiedy byłam już gotował zeszłam z walizką na dół, przewiesiłam torebkę przez swoje ramię i ubrałam buty. Ustawiłam w moim domu system alarmowy i go dokładnie zamknęłam. Otworzyłam samochód i włożyłam do bagażnika torbę, zamknęłam go i ruszyłam w stronę miejsca kierowcy, otworzyłam drzwi, wsiadłam do samochodu i wygodnie rozsiadłam się na fotelu. Moją torebkę położyłam na miejscu pasażera obok mnie. Włożyłam kluczy do stacyjki, przekręciłam go, po czym odpaliłam silnik samochodu. Miałam dwa takie same samochody, jeden czarny, a drugi szary. Wyjechałam z mojej posesji, a moja brama jak zwykle automatycznie się zamknęła. Pojechałam do Cawang'a. Podczas podróży słuchałam sobie radia. Weszłam do beżowego domu i od razu skierowałam się do jego gabinetu. Weszłam bez pukania.

-Hey, gdzie są te papiery?-spojrzałam na Niego, ręką pokazał mi malutki stosik kartek A4. Wzięłam je do ręki i ruszyłam w stronę drzwi.

-Do zobaczenia, jakby coś nigdy nie dzwoń tylko pisz-nie czekałam na odpowiedz tylko wyszłam z jego gabinetu i zamknęłam za sobą drzwi. Weszłam do samochodu i schowałam te papiery na sam spód mojej torebki. Przez całą drogę do domu Harry'ego słuchałam radia. Do jego domu jechałam 1,5 godziny. Wyciągnęłam z mojego bagażnika walizkę i wzięłam torebkę, zamknęłam samochód z zapukałam do Jego drzwi. Po chwili otworzył mi i na mój widok uśmiechnął się, ale to nie był żaden ze słodkich uśmiechów, On był pełen pożądania.

-O, już jesteś. To nawet lepiej-wpuścił mnie do środka. Postawiłam torebkę przy ścianie zaraz obok drzwi, buty ściągnęłam, a torebkę i kurtkę powiesiłam na wieszaku. Poszedł do salonu, a ja ruszyłam za nim. Usiadł na kanapie i włączył kanał z muzyką, akurat teraz leciałam moja ulubiona piosenka. Oparłam się rękami o kanapę i zaczęłam śpiewać.

Welcome to the jungle, we got fun n' games

We got everything you want, honey we know the names

We are the people that can find, whatever you may need

If you got no money, honey we got your disease

 In the jungle, welcome to the jungle
Watch it bring you to your shananananana knees, knees
Ohh, I wanna watch you bleed!

 Welcome to the jungle we take it day by day
If you want it you're gonna bleed but it's the price you pay
And you're a very sexy girl whose very hard to please
You can taste the bright lights but you won't get them for free

In the jungle welcome to the jungle
Feel my, my, my, my serpentine
Ohh, I wanna hear you scream
Welcome to the jungle it gets worse here everyday
Ya learn to live like an animal in the jungle where we play
If you got a hunger for what you see, you'll take it eventually
You can have anything you want but you better not take it from me

And when you're high you never, ever wanna come down
So down, so down, so down... yeahh!
You know where you are?
You're in the jungle baby,
You're gonna die!

In the jungle, welcome to the jungle
Watch it bring you to your shananananana knees, knees
In the jungle, welcome to the jungle
Feel my, my, my, my serpentine
Jungle, welcome to the jungle
Watch it bring you to your shananananana knees, knees
Down in the jungle, welcome to the jungle
Watch it bring you to your
It's gonna bring you down, huh! 

 

Witaj w dżungli, mamy tu masę rozrywek.
Mamy wszystko czego zapragniesz, kochanie, mamy znajomości.
Jesteśmy ludźmi, których powinnaś znaleźć, jeśli czegoś potrzebujesz.
Jeśli nie masz pieniędzy, kochanie, możemy temu zaradzić

W dżungli, witaj w dżungli,
Zobaczysz, jak rzuci cię na shanananana kolana, kolana!
Ohh, chcę zobaczyć jak krwawisz!

Witaj w dżungli, żyjemy tu z dnia na dzień.
Jeżeli tego chcesz, będziesz krwawić, ale to jest cena, którą musisz zapłacić.
Jesteś bardzo seksowną dziewczyną, którą trudno zadowolić.
Możesz zakosztować świateł jupiterów, ale nie dostaniesz tego za darmo. 

W dżungli, witaj w dżungli,
Poczuj moją, moją, moją wężową naturę.
Ja, ja chcę słyszeć twój krzyk.

Witaj w dżungli, z każdym dniem jest tutaj coraz gorzej.
Uczysz się żyć jak zwierzę w dżungli, gdzie my gramy.
Jeśli masz ochotę na coś co widzisz, to w końcu to sobie weźmiesz.
Możesz mieć co tylko zechcesz, ale lepiej nie bierz tego ode mnie. 

I kiedy jesteś na szczycie, nigdy,
Nigdy już nie będziesz chciał zejść, o tak!

Wiesz, gdzie jesteś?
Jesteś w dżungli, kochanie,
Ty tu zginiesz!

W dżungli, witaj w dżungli
Zobaczysz, jak rzuci cię na kolana, na kolana.
W dżungli, witaj w dżungli
Poczuj moją, moją, moją wężową naturę
Dżungla, witaj w dżungli
Zobaczysz, jak rzuci cię na kolana, na kolana.
W dżungli, witaj w dżungli
Zobaczysz, jak rzuci cię...
Rzuci cię w dół. Ha!

Poczułam dłonie Harry'ego na moich biodrach i jego ciepły oddech na mojej szyi. 

-Z chęcią zobaczę jak krwawisz-mruknął mi zmysłowo do ucha, ciarki przeszły mi po plecach.

----------------------------------------------------------------------------

I jak wam się podoba rozdział i wygląd bloga? Proszę o szczere opinie.

Do napisania :)

18 lis 2014

Rozdział 5

-Jesteś bardzo seksowna-powiedział ilustrując mnie całą od góry do dołu w między czasie oblizując wargę

-Dzięki-powiedziałam i ściągnęłam kurtkę i resztę ciuchów, Harry zrobił to samo i wziął ze mnie przykład. Harry chwycił mnie za tyłek i podniósł.  Lekko podskoczyłam i owinęłam nogi wokół Jego bioder. Był cholernie seksowny i pociągający. Uśmiechnął się i rzucił mnie na łóżko. Zaczęłam masować Jego kolegę zsuwając się w dół. On jednak chwycił mnie pod pachami i przesunął do góry. Rozsunął mi uda i wszedł we mnie szybko i głęboko. Był silny, a ja w tamtej chwili czułam to na sobie, wszedł we mnie jeszcze ostrzej. Wbijałam mu paznokcie w plecy, w życiu nie pieprzyłam się tak zajebiście. Harry poruszał się we mnie jeszcze szybciej i mocniej niż na początku, doszliśmy. Poczułam Jego ciepłą spermę w sobie. Dyszeliśmy. Wyszedł ze mnie.

-To było zajebiste-jęknęłam

-Ty jesteś zajebista, nigdy nie dupczyłem się z laską, która by nie krzyczała. Wszystkie darły mordy, a ty nic-powiedział ubierając na siebie bokserki

-Mam pomysł, bądź moją panienką do seksu. Wchodzisz w to?-idzie jak z płatka

-Okay. Tylko w jakie dni?-błagam tylko nie piątki

-Codziennie-co!?

-Ja mam trochę daleko do Ciebie-warknęłam

-Zamieszkasz tu-no chyba Cię pojebało, ale muszę przyznać że nie owija w bawełnę, po prostu gada od rzeczy.

-Nie, nie zamieszkam tu-pierwszy raz mu się sprzeciwiłam. Przycisnął mnie do łóżka. 

-Jak ja powiedziałem, że tak ma być to tak będzie-czyli jak się mu ktoś sprzeciwi to się wkurwia

-Okay, ale ja muszę chodzić do pracy-nie mogę z nim zamieszkać, kurwa mać

-Ja będę Ci płacił, tylko musimy po twoje rzeczy pojechać-Boże dlaczego ja?

-Dobra, ale po moje rzeczy jadę sama. I mam pytanie. Czego ode mnie wymagasz?

-Seksu i posłuszeństwa, jeżeli ja Ci coś karzę to ty to robisz. Po prostu się mnie słuchasz jak pies pana-to żeś przygiął z tym porównaniem

-Przed chwilą nazwałeś mnie psem!-wybuchnęłam 

-----------------------------------------------------------------------------

                                   2 Komentarz=NEXT

Oto linki na moje inne ff:

http://harrystyles-fanfiction-goout.blogspot.com

http://we-are-a-secret-cant-be-expose.blogspot.com

I na bloga z imaginami:  http://harry-niall-louis-liam-zayn123.blogspot.com 

Proszę o szczere opinie. Przepraszam, że rozdział taki krótki :(

Do napisania :) http://harrystylesffbaddaybadlife.blogspot.com/

6 lis 2014

Rozdział 4

-Możemy jechać-Styles wstał i ruszył w stronę wyjścia, a ja zaraz za nim. Szliśmy w stronę parkingu. Harry podszedł do czarnego Range Rovera i wsiadł do niego. Poszłam w jego ślady i też weszłam do samochodu tylko, że od strony pasażera. Nie wiem, w którą stronę jechaliśmy, On może mnie zawieść do swojego domu i tak usiłować zabić, a jak będę uciekać to nie dość, że nie mam samochodu to nie będę znać drogi do centrum. Minęło 45 minut, a my nadal jechaliśmy. Jak mogłam być tak głupia, żeby się zgodzić? Przecież ja jestem dobra w tym co robię, a tutaj popełniłam najprostszy błąd, który mogę zapłacić swoim życiem. Kolejne 10 minut, a on ani się nie odzywa, ani nigdzie nie zatrzymuje. Po kolejnych 5 minutach zobaczyłam las! Czyli wyjechaliśmy poza obrzeża Londynu. Co za chuj! On dobrze wie co robi.

-Zatrzymaj się-powiedziałam stanowczo

-Po co? Sama chciałaś do mnie jechać. Będziemy za 20 minut-powiedział wyjątkowo spokojnie, aż za spokojnie jak na Styles'a. A może ja po prostu Go z kimś pomyliłam? 

-Zatrzymaj się-powiedziałam znów stanowczo. Gwałtownie się zatrzymał. Chwyciłam za klamkę i chciałam wyjść, ale drzwi były zablokowane. Chuj jeden! Czyli on zawsze tak robi!

-O co Ci chodzi!?-ups, chyba Cię troszkę zdenerwowałam. Trochę sobie pogramy. Co ty na to? 

-No bo ja mam taką ochotę zrobić to tu i teraz, w tym samochodzie na tylnych siedzeniach-jego mina była bezcenna, był zdziwiony. 1:0 dla Ashley. 

-Poczekaj. Dojedziemy tylko do mojego domu, a tak Cię wyrucham że przez tydzień nie będziesz umiała siedzieć-tym razem moja mina była bezcenna. On mi po prostu odmówił, nad zwyczajniej odmówił.Dobra, 1:1. Jechaliśmy jeszcze te 20 minut o których mówił wcześniej Harry. Stanął przed bramą jakiegoś domu, a raczej willi. Brama otworzyła się automatycznie. Harry stanął prawie przy samym wejściu do willi. Wyszedł, okrążył samochód i otworzył mi drzwi. Kiedy wyszłam zamknął go i ruszył w stronę ganku. Ruszyłam za Nim. Od kluczył drzwi i mnie wpuścił do środka, a kiedy weszła, a on razem ze mną zamknął je, na klucz, który schował do kieszeni spodni. Ściągnęłam buty, a Harry zrobił to samo i ściągnął też kurtkę czego ja nie zrobiłam. Ruszył po schodach na górę, a ja wraz za Nim. Weszliśmy prawdopodobnie do jego sypialni.

-Jesteś bardzo seksowna-powiedział ilustrując mnie całą od góry do dołu w między czasie oblizując wargę

-----------------------------------------------------------------------------

                                   2 Komentarz=NEXT

Oto linki na moje inne ff:

http://harrystyles-fanfiction-goout.blogspot.com

http://we-are-a-secret-cant-be-expose.blogspot.com

I na bloga z imaginami:  http://harry-niall-louis-liam-zayn123.blogspot.com

W następnym rozdziale będzie się działo. Proszę o szczere opinie. Przepraszam, że rozdział taki krótki :(

Do napisania :)

2 lis 2014

Rozdział 3

Po wypiciu drinka, pognałam na parkiet. Znalazłam jakąś łatwą zdobycz, która tańczyła sama i podeszłam do niej. Zaczęłam ocierać swoją pupą o Jego krocze, a On położył mi ręce na biodrach i tak tańczyliśmy. Ktoś mnie odbił temu facetowi i zaczął, że mną tańczyć w taki sam sposób tylko bardziej zmysłowo. Nie obracałam się żeby sprawdzić kto to, ja już wiedziałam z kim tańczę. Chwycił mnie za nadgarstek i zaczął mnie ciągnąć w stronę baru, u jakiś postęp. -2 razy to co wcześniej-powiedziałam do barmana. Odwróciłam się w stronę mężczyzny, aby sprawdzić czy to na pewno mój cel. Bingo! To On. Już mam nawet plan względem Niego. Nie będzie łatwo, ale ja się nie poddam. 

-Co tu robi taka dziewczyna jak ty i to tak ubrana?-no zgadnij Styles

-Dobrze się bawi-tego się nie spodziewałeś

-No właśnie widzę, ale wiesz że ten klub jest dla Ciebie zbyt niebezpieczny?-chyba dla Ciebie

-Wiem-powiedziałam przygryzając wargę, trochę się pobawimy. Podszedł do Nas barman dając nam zamówione przeze mnie wcześniej drinki. Styles wypił go na raz, tak jak ja. 

-Widzę, że gustujesz w mocnych-puścił mi oczko, ty sobie za dużo nie wyobrażaj 

-Och i to bardzo

-Może chciałabyś pojechać ze mną do mojego domu zanim Ci się coś tu stanie-ta i jeszcze czego może Ci od razu wskoczę do łóżka!? Trzymaj się planu, trzymaj się planu Ashley. 

-A mam jakiś wybór?-zapytałam słodko. Rzygam tęczą.

-Coś mi się wydaje, że nie-czy on ze mną flirtuje? Jeszcze mi bardziej sprawę ułatwia. 1,5 miliarda mam w kieszeni.

-To jadę, a czyim samochodem? Możemy moim-zaproponowałam, błagam moim, moim, moim. Błagam. 

-Pojedziemy moim-no to już po mnie, żegnajcie moje miliardy 

-A czemu nie moim?-no czemu chuju, no czemu?

-Bo ja mam na pewno większe tylne siedzenia-mrugnął do mnie. Co za chuj gdyby nie to że mi płacą już dawno bym mu w ryj przyjebała.

-Dobrze tylko daj mi chwilkę, muszę iść do łazienki-muszę to mało powiedziane

-Czekam-po tych słowach pędem ruszyłam w stronę damskiej łazienki. Kiedy już w niej byłam weszłam do jednej z kabin. I wybrałam numer do mojego szefa. 

-Słuchaj jadę samochodem Styles'a do Jego domu, ale nie mam potrzebnego na sprzętu, więc dziś mi się to nie uda-powiedziałam na jednym wydechu

-Dobrze, tylko pamiętaj kim on jest i nie daj mu nad tobą zawładnąć-przypomniał mi

-Wiem, wiem. Kończę-powiedziałam rozłączając się. Wyszłam z toalety i ruszyłam w stronę baru koło, którego siedział Styles.

-Możemy jechać- Styles wstał i ruszył w stronę wyjścia, a ja zaraz za nim.

-----------------------------------------------------------------------------

                                   1 Komentarz=NEXT

Oto linki na moje inne ff:

http://harrystyles-fanfiction-goout.blogspot.com

http://we-are-a-secret-cant-be-expose.blogspot.com

I na bloga z imaginami:  http://harry-niall-louis-liam-zayn123.blogspot.com

30 paź 2014

Rozdział 2

-Po co kazałeś mi przyjechać?-zapytałam

-Masz nowe zlecenie

-Kto to?

-Harry Styles

-Harry Styles! Nie dam rady, a ile płacą?

-1,5 miliarda

-Wchodzę w to-zaryzykuję-Zdobądź to co zwykle, jak to zrobisz to zadzwoń-wstałam i ruszyłam w stronę drzwi, kiedy wyszłam z pokoju i miałam zamykać już go, odezwał się. 

-Seksownie się ubrałaś-wydupiaj

-To mi się przydaje w mojej pracy-powiedziałam i zamknęłam drzwi, zbiegłam na dół po schodach, wyszłam na zewnątrz i zamknąłem drzwi wyjściowe. Weszłam do auta i jak zwykle włączyłam radio.  Odjechałam z piskiem opon, ruszyłam na miasto. Chuj zboczony, tak wiem że mam na sobie trochę mało ciuchów, ale to przydatne w mojej pracy. Jechałam w stronę centrum, muszę się odprężyć. Dlaczego Styles!? Dlaczego kurwa mać jebany Styles!? Wszystko tylko nie on! Wjechałam na parking jednego z centrum handlowych i zaczęłam krążyć w kółko szukając jakiegoś miejsca żeby zaparkować. Kiedy w końcu po 15 minutach je znalazłam zaparkowałam i ruszyłam w stronę wejścia. Poszłam do mojej ulubionej kawiarni i zamówiłam moją ulubiona kawę, zapłaciłam i po chwili odebrałam od miłej kasjerki swoją świeżo zaparzoną kawę. Po wypiciu jej udałam się do sklepu żeby kupić jakiś nowy strój na imprezę. Weszłam do mojego ulubionego sklepu i po zastanawianiu się przez pół godziny co mam wybrać, wybrałam to. Zapłaciłam i bez większego zastanowienia ruszyła w stronę wyjścia z centrum handlowego, nie chciało mi się już nic kupować. Wolałam pojechać do domu i już się przygotować na imprezę. Kiedy już dojechałam do miejsca mojego zamieszkania wysiadłam z samochodu, zamknąłem je i ruszyłam w stronę drzwi. Postanowiłam zjeść jakąś kanapkę żeby szybko się nie najebać na imprezie. Zjadłam kanapkę z pomidorem, sałatą i serem oraz wypiłam szklankę soku pomarańczowego. Po posprzątaniu kuchni, po zjedzonym wcześniej posiłku poszłam na górę przebrać się w to co kupiłam i zrobić inny makijaż. Kiedy się przebrałam jak zwykle umyłam zęby, poczesałam się, popsikałam moim ulubionym perfumem i zrobiłam nowy makijaż. Zeszłam na dół i ubrałam buty. One wyjątkowo były inne niż zwykle, zawsze nosze wyższe. Wzięłam jeszcze telefon, który jak zwykle schowałam do kieszeni kurtki. Zakluczyłam dom na wszystkie spusty i weszłam do auta. Ruszyłam w stronę centrum do jednego z najgorszych klubów pod względem gwałtów i bójek. Zaparkowałam na moim starym miejscu gdzie zazwyczaj nikt nie parkuje. Weszłam bez większego problemu do środka. Kiedy ruszyłam w stronę baru wszyscy mężczyźni się na mnie gapili i o to mi chodziło. Przywołałam barmana i zamówiłam najmocniejszego drinka jakiego tutaj mają.

-----------------------------------------------------------------------------

                                   1 Komentarz=NEXT

Oto linki na moje inne ff:

http://harrystyles-fanfiction-goout.blogspot.com

http://we-are-a-secret-cant-be-expose.blogspot.com

I na bloga z imaginami:  http://harry-niall-louis-liam-zayn123.blogspot.com

 

28 paź 2014

Rozdział 1

Jak zwykle wstałam rano i poszłam do łazienki. Poczesałam się, pomalowałam i przebrałam. Efekt był taki jaki chciałam uzyskać. Umyłam jeszcze zęby i pomalowałam usta krwistą szminką. Zeszłam na dół do kuchni. Podeszłam do lodówki i wyciągnęłam z niej sok pomarańczowy. Wyciągnęłam z szafki szklankę i nalałam sobie trochę, po czym schowałam sok z powrotem do lodówki. Pijąc sok poszłam do salonu. Usiadłam na kanapie i włączyłam sobie telewizor. Jak zwykle nic "porządnego" nie puszczali, więc wyłączyłam telewizor i ruszyłam schodami na górę, do mojego pokoju. Kiedy weszłam na górę skierowałam się do pierwszych drzwi po lewej czyli mojej sypialni. Weszłam do mojej garderoby. Wzięłam skórzaną kurtkę, ubrałam ją i ruszyłam w stronę mojej szafki nocnej. Wzięłam z niej mój telefon i schowałam go do kieszeni kurtki. Zeszłam na dół po schodach i ruszyłam w stronę drzwi wyjściowych przy okazji zabierając z szafki moje kluczyki z samochodu i domu. Przed wyjściem z domu ubrałam buty, kiedy wyszłam zakluczyłam drzwi na wszystkie spusty i ruszyłam w stronę mojego auta. Schowałam klucze z domu do kieszeni kurtki, a wyciągnęłam z samochodu. Otworzyłam drzwi z auta, włączyłam muzykę i wyjechałam na ulicę, brama otworzyła i zamknęła się automatycznie, więc nie miałam z tym żadnego problemu. Jechałam sobie spokojnie w stronę centrum kiedy nagle zadzwonił mój telefon. Nie odebrałam, nie chciało mi się, lecz kiedy znów po raz trzeci do mnie zadzwonił odebrałam.

-Czego!?-warknęłam 

-Przyjeżdżaj-powiedział mi mój szef

-Już jadę-powiedziałam gwałtownie zawracając, rozłączyłam się. Teraz już nie jechałam w stronę centrum tylko na obrzeża miasta. Kiedy w radiu usłyszałam moją ulubioną piosenkę od AC/DC pogłośniłam ją. Droga zajęła mi pół godziny. Zaparkowałam samochód przed jednym z domu na obrzeżach miasta. Wysiadłam, zamknęłam samochód schowałam kluczyki i ruszyłam w stronę beżowego domu, niby z wyglądu taki sam jak inne, ale jednak się różnił od nich. Weszłam bez pukania i większego fatygowania się żeby zdjąć buty, najwyżej umyją podłogę ruszyłam schodami na górę w stronę "gabinetu" mojego szefa. Weszłam bez pukania. Podeszłam do biurka przed, którym siedział i usiadłam po jego drugiej stronie. 

-Po co kazałeś mi przyjechać?-zapytałam 

-----------------------------------------------------------------------------

                                   1 Komentarz=NEXT

Proszę o opinie w komentarzach.

Oto linki na moje inne ff:

http://harrystyles-fanfiction-goout.blogspot.com

http://we-are-a-secret-cant-be-expose.blogspot.com

I na bloga z imaginami:  http://harry-niall-louis-liam-zayn123.blogspot.com

 

27 paź 2014

Obserwatorzy

Lydia Land of Grafic